“Gniazdo” – fabuła filmu

“Gniazdo” – fabuła filmu

Akcja filmu „Gniazdo” rozgrywa się w latach 80. Brytyjczyk Rory (Jude Law) mieszka z żoną (Carrie Coon) i dziećmi w Stanach Zjednoczonych. Jednak nie jest tam szczęśliwy i szybko przekonuje rodzinę do przeprowadzki do Londynu – tam zaproponowano mu dobrze płatną pracę z dużymi możliwościami. Od tego momentu w życiu szczęśliwej na pozór rodziny pojawiają się tarcia i problemy.

Pozorna sielanka w filmie “Gniazdo”

Sean Durkin jest znany jako reżyser chyba jedynego filmu. Dreszczowiec o dziewczynie, która uciekła przed totalitarną sektą, wyróżniał się niezwykle precyzyjnym językiem. Osiem lat później Durkin powrócił na ekrany z nowym motywem i starymi umiejętnościami: tylko tym razem nie wykorzystuje thrillera jako narzędzia do filozoficznych refleksji nad ludzką naturą.

Film zaczyna się od rozmowy telefonicznej, której istoty na razie się nie dowiemy – kamera się porusza, a potem wydaje się, że patrzymy w okna domu. Klasyczna sztuczka z horroru. Później napotkamy równie klasyczny trop z tego gatunku – rodzina przenosi się do bardzo starego domu i powoli wariuje. Durkin pokazuje nam wszystkie stadia destrukcji po kolei: agresję mężczyzny, alkoholizm kobiety, bunt starszego dziecka i szczególną wrażliwość młodszego na wszystko, co dzieje się w złym pokoju.

Wszystko to razem tworzy atmosferę oczekiwania na coś strasznego i nieuniknionego. Jednocześnie na ekranie toczy się zupełnie zwyczajne życie, widz stopniowo odsłania postać Rory’ego. Wtedy staje się jasne, że „Gniazdo” to rzeczywiście horror, tylko bez duchów i maniaków. Zamiast nich – pozowanie, duma, niemożność życia w granicach naszych możliwości i zdolność wybaczania.

Dla kogo jest film?

Gniazdo” to film skierowany do szerokiej, aczkolwiek wymagającej publiczności. Fabuła nie jest tu oczywista i prosta. Wielu scen musimy się domyślać i poddawać je interpretacji. Można to uczynić na kilka razy, co sprawia, że film można oglądać wielokrotnie i doskonale sprawdza się jako materiał do dyskusji między przyjaciółmi czy małżonkami. Zachwyca praca kamery i niedopowiedzenie, które pojawia się na tyle często, aby przykuć naszą uwagę, ale jednocześnie nie jest nadużywane, co czyni film zrozumiałym także dla osób niemających wykształcenia filmowego. Aktorzy stają na wysokości zadania i doskonale pokazują nam, w jaki sposób ich postacie ewoluują. Ten dramat familijny jest jednocześnie thrillerem i horrorem, a jednocześnie w żaden sposób nie można go nazwać klasycznym w żadnym z tych przypadków. Umyka wszelkim klasyfikacjom i szeregowaniu.